Renesme zeszła na dół. Wygoniła brata i opowiedziała wyrocznię. Zastanawiałam się nad sensem słów wyroczni. Że ojciec nie mógł mówić prościej.
- Chejronie kiedy możemy wyruszyć? - Spytałam się centaura wstając. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony.
- Jutro o świcie, ale gdzie zamierzacie wyruszyć?
- Do Hadesu. - Oznajmiłam spokojnie i wyszłam z Wielkiego Domu. Ruszyłam nad zatokę Long Island. Patrzyłam w błękit wody. Miałam szansę uratować kogoś kogo kocham. To jedyna szansa. Wróciłam do domku i spakowałam się na podróż. O świcie Argus zawiózł nas do centrum Nowego Jorku. Stamtąd ruszyliśmy dalej do wejścia do Hadesu. Jeremy prowadził wypożyczony samochód, obok niego siedziała Renesme, a ja z tyłu. Zastanawiałam się dokładnie nad słowami wyroczni.
- Kiedy będziemy na miejscu. - Spytałam beznamiętnym głosem.
Renesme? Jeremy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz